Prawda, która dojrzewa
Seksualność, sumienie i rozwój doktryny w Kościele katolickim. Dlaczego pewność, z jaką Kościół mówi o seksualności, zaczyna pękać pod ciężarem własnych źródeł.
Dla tych, którzy szukają Boga poza utartymi ścieżkami
Seksualność, sumienie i rozwój doktryny w Kościele katolickim. Dlaczego pewność, z jaką Kościół mówi o seksualności, zaczyna pękać pod ciężarem własnych źródeł.
O powołaniu odrzuconym przez pięć zakonów i diecezję, piętnastu latach nieobecności i powrocie, którego się nie spodziewałem.
Lectio Divina — starożytna metoda czytania Pisma Świętego, która nie wymaga teologicznego wykształcenia. Tylko czasu i ciszy.
Kurs przeznaczony dla tych, którzy chcą zrozumieć Pismo Święte bez pośrednictwa instytucji. Krok po kroku, od podstaw, we własnym tempie. Bezpłatnie.
Zacznij kurs bezpłatnieNie bój się, bo ja jestem z tobą; nie lękaj się, bo ja jestem twoim Bogiem.
Nie jestem teologiem. Nie mam tytułów. Mam swoje życie, swoje rany, swoją wiarę — i dwadzieścia lat szczerych pytań do Boga. Może to wystarczy.
Nazwa tej strony pochodzi od łacińskiego limen — próg — i marginalia — notatki zapisywane na marginesach ksiąg. Jesteśmy tymi notatkami na marginesie Kościoła.
Dorastałem w Kościele. Nie dlatego, że musiałem — dlatego, że chciałem. Msza, modlitwa, Pismo Święte — to były dla mnie rzeczy żywe, nie obowiązek.
Gdzieś głęboko czułem, że jestem powołany. Nie umiałem tego wtedy nazwać inaczej niż kapłaństwo. To nie była ambicja — raczej coś, co po prostu we mnie było, jak oddech.
A potem przyszła chwila, gdy zrozumiałem, że jestem gejem. Nie jako bunt, nie jako wybór — jako odkrycie. Coś, czego nie zapraszałem, a co po prostu okazało się prawdą o mnie.
Instytucjonalny Kościół postawił mnie przed wyborem, którego nie powinien stawiać nikomu.
Ta rana ma dziś ponad dwadzieścia lat. I wciąż się jątrzy — nie z żalu, ale z miłości do czegoś, z czego zostałem wykluczony, zanim zdążyłem wejść.
Od dwudziestu lat żyję w związku z mężczyzną, którego kocham. To nie jest kompromis. To nie jest wybór wbrew Bogu. To jest moje życie.
I przez te dwadzieścia lat nigdy nie przestałem szukać Boga. Może nawet szukałem intensywniej niż ci, którzy siedzą spokojnie w ławkach. Bo musiałem szukać własną ścieżką, bez mapy.
Szukam Jezusa nie pomimo swojego życia, ale właśnie poprzez nie — z całą jego złożonością.
Nie chcę wiary zrelativizowanej. Chcę wiary głębokiej, wymagającej, prawdziwej. Tylko stawianej przeze mnie samego — nie przez instytucję.
W internecie jest mnóstwo stron o wierze. Prawie wszystkie mówią jednym głosem — głosem oficjalnej doktryny, pewnym siebie, zamkniętym.
A ja szukałem miejsca dla tych, którzy nie mieszczą się w tym głosie. Dla rozwodników, którzy wciąż pragną Eucharystii. Dla osób LGBT, które kochają Boga. Dla wątpiących, zagubionych, zranionych — dla tych, którzy mają pytania bez gotowych odpowiedzi.
Liminalia to miejsce na progu i na marginesie. Tu jest nasze miejsce.
Nie jestem teologiem. Mam tylko swoje życie, swoje rany, swoją wiarę — i dwadzieścia lat szczerych pytań do Boga. Może to wystarczy.
Liminalia nie ma paywall. Wszystkie artykuły i kurs są dostępne dla każdego, zawsze. Jeśli to, co tu znajdziesz, coś w Tobie poruszy — możesz wesprzeć tę pracę dobrowolną wpłatą.
Wesprzyj Liminalia →